14:11

Check & Flowers

Check & Flowers
Mieszanie printów to zdecydowanie jeden z trendów nadchodzącego sezonu. Chociaż sama osobiście za tym nie przepadam, to są połączenia, które zdecydowanie trafiają w mój gust. Należy do nich między innymi łączenie bardzo podobnych motywów, np. kratki z innym rodzajem kratki. Niedawno trafiłam również na kraciastą sukienkę z elementami kwiatowymi, która absolutnie skradła moje serce ;) Połączyłam ja z marynarką w drobną kratkę vichy i długimi, zamszowymi kozakami dając jednocześnie codzienne i eleganckie połączenie.
Co myślicie o takim zestawieniu? Lubicie łączyć ze sobą printy?    


Jak nosić sukienkę w kratę?


Sukienka w kratę C&A, marynarka Stradivarius




Marynarka w kratkę vichy


sukienka/dress - C&A
marynarka/jacket - Stradivarius
buty/shoes - Deichmann
torebka/bag - no name
pierścionek/ring - Mohito
kolczyki/earrings - Mohito

10:59

Burgundy Checked Shirt

Burgundy Checked Shirt
Jak doskonale wiecie, chociaż inspiruję się bieżącymi trendami, to jednak nie lubię podążać ślepo za modą. W sezonie F/W 2018/2019 zdecydowanie prym wiodą grube swetry, brązy i beże oraz zwierzęce printy w każdej postaci, spychając nieco na bok ponadczasową kolorową kratę, ale ja zdecydowanie nie umiem z niej zrezygnować! Koszule w kratę, szczególnie te flanelowe, luźne, oversize'owe, czy nawet męskie, są moją miłością od niemal zawsze. Głównie dlatego, że pasują do naprawdę ogromnej ilości różnych rzeczy w różnych stylach. Koszule noszę zarówno do glanów, butów sportowych jak do obcasów. Swoją ulubioną w burgundowo-granatową kratkę uwielbiam łączyć szczególnie z jeansem i skórą. W dzisiejszej stylizacji połączyłam ją z denimową spódnicą z guzikami na przodzie, która znów w tym sezonie wraca do łask, klasycznym t-shirtem z nadrukiem oraz krótkimi martensami. Co myślicie o takim zestawie? 

Na spacerze (i na sesji) nie mogło zabraknąć też mojego Bogdana! :)

Zara checked burgundy shirt





jeansowa spódnica z guzikami


krótkie glany Martensy


koszula/shirt - Zara
koszulka/t-shirt - Joy Division
spódnica/skirt - Sinsay
buty/shoes - dr. Martens
torebka/bag - Zaful

11:52

Red & Denim

Red & Denim
Denimowe kurtki pojawiały się w moich stylizacjach już nie raz, zarówno w wersji na cieplejsze pory roku jak i ocieplanej na zimę. Swoją niedawną zdobycz - grafitową katanę o dłuższym kroju z przetarciami pokochałam na tyle, że ciężko mi z niej zrezygnować nawet późną jesienią ;) Pomimo braku jakiegokolwiek ocieplenia ten model świetnie sprawdza się z grubymi, ciepłymi swetrami dając jednocześnie lekkie i wygodne zestawienie. Czy połączenia tylko dwóch kolorów zawsze są banalne? Mam nadzieję, że dzisiejszą stylizacją zdecydowanie przekonam Was, że basic wcale nie musi być nudny!  








kurtka/jacket - Pull&Bear
sweter/sweater - Pull&Bear
spodnie/trousers - Bershka
buty/shoes - dr. Martens
torebka/bag - Stradivarius

12:32

Pumpkin Field

Pumpkin Field
Halloween coraz bliżej, a jak wiadomo najbardziej charakterystycznym symbolem tego święta obok duchów i czaszek są dynie. Już od września można cieszyć się urokiem pól dyniowych, które wprost emanują halloween'ową atmosferą. W tym roku stały się one wyjątkowo popularne i postanowiłam odwiedzić jedno z nich znajdujące się w okolicach Gdańska. W tym czasie mogłam jeszcze cieszyć się ładną pogodą, dlatego do stylizacji wybrałam cienki granatowy sweterek w karmelowe paski, czarne spodnie i skórzane sztyblety, a także obowiązkowo mój ukochany kapelusz :)
Przy okazji na jesień pojawiła się mała zmiana w moim wyglądzie. Co o niej myślicie? ;)  

sweter w paski Mango


pole dyniowe Rotmanka


pole dyniowe Rotmanka

czarne skórzane sztyblety Pier One

sweter/sweater - Mango
spodnie/trousers - Bershka
buty/shoes - Pier One
kapelusz/hat - H&M

01:23

Oriflame Cosmetics Review

Oriflame Cosmetics Review
Nie możemy ukrywać, że zdecydowana większość z nas kosmetyki codziennego użytku, a przede wszystkim te kolorowe, kupujemy w drogeriach stacjonarnych. Jeszcze kilka lat temu, gdy sklepy z kosmetykami nie były aż tak popularne w naszym kraju prym wiodły produkty sprzedawane za pośrednictwem katalogów (co zapewne część z Was pamięta :))


W ostatnim czasie dzięki uprzejmości Krysi z bloga krystynapolek.pl miałam okazję przetestować kosmetyki jednej z wiodących firm zajmujących się sprzedażą bezpośrednią, a mianowicie Oriflame. Myślę, że ta szwedzka marka chociaż z nazwy jest każdemu doskonale znana, gdyż w Polsce działa już od 1991 roku. Moje poprzednie przygody z kosmetykami tej marki były różne. Od Krysi otrzymałam do recenzji tusz do rzęs, olejek do włosów oraz perfum. Czy kosmetyki te wywołały u mnie efekt wow i są lepsze w porównaniu do drogeryjnych kosmetyków?




Zaczynając od wrażeń wizualnych, produkt posiada ładne i estetycznie wykonane opakowanie, które dobrze leży w dłoni. Po otwarciu widzimy typową dla każdego tuszu do rzęs, bez udziwnionych kształtów szczoteczkę. Według producenta jest to innowacyjna szczoteczka z technologią Dual Core, chociaż ja osobiście na pierwszy rzut oka nie zauważyłam w niej nic nadzwyczajnego. Na stronie Oriflame możemy przeczytać również, że tusz powoduje zwiększenie objętości rzęs o 49%. Jak to się przekłada na rzeczywistość? Najlepiej zobrazują to powyższe zdjęcia, które umieściłam dla porównania - bez makijażu oraz prawe oko pomalowane moim ulubionym tuszem, który używam na co dzień, oraz lewe oko pomalowane tuszem Oriflame. Przedmiot mojej recenzji niestety nie pogrubił ani jakoś specjalnie nie wydłużył mi rzęs, co prawda wyglądają lepiej niż przed malowaniem, ale zdecydowanie jestem fanką mocno podkreślonych rzęs. Tusz dobrze sprawdzi się u osób, które lubią delikatny makijaż i naturalnie wyglądające rzęsy bez udziwnień. Ani na opakowaniu ani na stronie producenta nie znalazłam też co oznacza magiczny skrót "5 w 1".  Czy blisko 40zł za ten produkt jest odpowiednia? Oceńcie sami.



Tak jak i w przypadku tuszu do rzęs muszę pochwalić i ten produkt za bardzo ładne i solidne opakowanie. Wykonane jest z grubego plastiku w kształcie dopasowującym się do ręki, dzięki czemu nie wyślizguje się z dłoni jeśli mamy je ubrudzone w olejku. Producent obiecuje nam idealne wykończenie fryzury i wygładzenie oraz nadanie miękkości. Muszę przyznać, że olejek wypadł lepiej niż tusz do rzęs, ale za taką cenę (ok. 50zł za 50ml!) oczekiwałabym zdecydowanie lepszych rezultatów. W składzie znajdziemy na samym początku emolienty i silikony, z kolei oleje (które teoretycznie powinny być chociaż trochę wyżej) są na szarym końcu. Olejek faktycznie nieco wygładza włosy i zmiękcza, jednak będzie idealny jako dodatek do wykończenia fryzury, lub po prostu nałożenia go na sucho gdzieś w ciągu dnia. Nakładałam go przeważnie po deszczowym dniu, gdy miałam puch na głowie, lub po prostu moje włosy mimowolnie nieco się przesuszyły i nie wyglądały już tak dobrze jak wcześniej. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się nakładany na sucho lub po myciu na same końców w połączeniu z inną odżywką bez spłukiwania. 
   


Zamawianie perfum przez internet jest dość ryzykowne, szczególnie jeśli nie znamy kompletnie zapachu czy perfum danej firmy i nie wiemy czego możemy się spodziewać. W przypadku doboru tego zapachu zdałam się na Krysię i idealnie trafiła w mój gust :) Preferuję perfumy cięższe, jednocześnie nieco słodkie, ale nie przepadam za to za nutami intensywnie owocowymi, czy czysto kwiatowymi. Szklana buteleczka w kształcie ośmiokąta jest bardzo poręczna i przede wszystkim ładnie prezentuje się na półce ;) Niestety są to perfumy typowe do torebki, zapach na moich ubraniach nie przetrwał nawet 2 godzin na uczelni, więc jeśli lubicie odświeżać zapach co jakiś czas to zdecydowanie będzie to dla Was dobry wybór. Ja stawiam jednak na długotrwałe zapachy unoszące się, lub chociaż pozostające na ubraniach, przez większość dnia. Myślę, że za tą cenę (ok. 80zł) zdecydowanie można znaleźć produkty spełniające te wymogi.

A Wy, co myślicie po produktach Oriflame? Zamiacie stale, czy może sporadycznie korzystacie z ich produktów? A może sa one Wam całkiem obce?
Copyright © 2016 SPIKED SOUL , Blogger