11:52

Red & Denim

Red & Denim
Denimowe kurtki pojawiały się w moich stylizacjach już nie raz, zarówno w wersji na cieplejsze pory roku jak i ocieplanej na zimę. Swoją niedawną zdobycz - grafitową katanę o dłuższym kroju z przetarciami pokochałam na tyle, że ciężko mi z niej zrezygnować nawet późną jesienią ;) Pomimo braku jakiegokolwiek ocieplenia ten model świetnie sprawdza się z grubymi, ciepłymi swetrami dając jednocześnie lekkie i wygodne zestawienie. Czy połączenia tylko dwóch kolorów zawsze są banalne? Mam nadzieję, że dzisiejszą stylizacją zdecydowanie przekonam Was, że basic wcale nie musi być nudny!  








kurtka/jacket - Pull&Bear
sweter/sweater - Pull&Bear
spodnie/trousers - Bershka
buty/shoes - dr. Martens
torebka/bag - Stradivarius

12:32

Pumpkin Field

Pumpkin Field
Halloween coraz bliżej, a jak wiadomo najbardziej charakterystycznym symbolem tego święta obok duchów i czaszek są dynie. Już od września można cieszyć się urokiem pól dyniowych, które wprost emanują halloween'ową atmosferą. W tym roku stały się one wyjątkowo popularne i postanowiłam odwiedzić jedno z nich znajdujące się w okolicach Gdańska. W tym czasie mogłam jeszcze cieszyć się ładną pogodą, dlatego do stylizacji wybrałam cienki granatowy sweterek w karmelowe paski, czarne spodnie i skórzane sztyblety, a także obowiązkowo mój ukochany kapelusz :)
Przy okazji na jesień pojawiła się mała zmiana w moim wyglądzie. Co o niej myślicie? ;)  

sweter w paski Mango


pole dyniowe Rotmanka


pole dyniowe Rotmanka

czarne skórzane sztyblety Pier One

sweter/sweater - Mango
spodnie/trousers - Bershka
buty/shoes - Pier One
kapelusz/hat - H&M

01:23

Oriflame Cosmetics Review

Oriflame Cosmetics Review
Nie możemy ukrywać, że zdecydowana większość z nas kosmetyki codziennego użytku, a przede wszystkim te kolorowe, kupujemy w drogeriach stacjonarnych. Jeszcze kilka lat temu, gdy sklepy z kosmetykami nie były aż tak popularne w naszym kraju prym wiodły produkty sprzedawane za pośrednictwem katalogów (co zapewne część z Was pamięta :))


W ostatnim czasie dzięki uprzejmości Krysi z bloga krystynapolek.pl miałam okazję przetestować kosmetyki jednej z wiodących firm zajmujących się sprzedażą bezpośrednią, a mianowicie Oriflame. Myślę, że ta szwedzka marka chociaż z nazwy jest każdemu doskonale znana, gdyż w Polsce działa już od 1991 roku. Moje poprzednie przygody z kosmetykami tej marki były różne. Od Krysi otrzymałam do recenzji tusz do rzęs, olejek do włosów oraz perfum. Czy kosmetyki te wywołały u mnie efekt wow i są lepsze w porównaniu do drogeryjnych kosmetyków?




Zaczynając od wrażeń wizualnych, produkt posiada ładne i estetycznie wykonane opakowanie, które dobrze leży w dłoni. Po otwarciu widzimy typową dla każdego tuszu do rzęs, bez udziwnionych kształtów szczoteczkę. Według producenta jest to innowacyjna szczoteczka z technologią Dual Core, chociaż ja osobiście na pierwszy rzut oka nie zauważyłam w niej nic nadzwyczajnego. Na stronie Oriflame możemy przeczytać również, że tusz powoduje zwiększenie objętości rzęs o 49%. Jak to się przekłada na rzeczywistość? Najlepiej zobrazują to powyższe zdjęcia, które umieściłam dla porównania - bez makijażu oraz prawe oko pomalowane moim ulubionym tuszem, który używam na co dzień, oraz lewe oko pomalowane tuszem Oriflame. Przedmiot mojej recenzji niestety nie pogrubił ani jakoś specjalnie nie wydłużył mi rzęs, co prawda wyglądają lepiej niż przed malowaniem, ale zdecydowanie jestem fanką mocno podkreślonych rzęs. Tusz dobrze sprawdzi się u osób, które lubią delikatny makijaż i naturalnie wyglądające rzęsy bez udziwnień. Ani na opakowaniu ani na stronie producenta nie znalazłam też co oznacza magiczny skrót "5 w 1".  Czy blisko 40zł za ten produkt jest odpowiednia? Oceńcie sami.



Tak jak i w przypadku tuszu do rzęs muszę pochwalić i ten produkt za bardzo ładne i solidne opakowanie. Wykonane jest z grubego plastiku w kształcie dopasowującym się do ręki, dzięki czemu nie wyślizguje się z dłoni jeśli mamy je ubrudzone w olejku. Producent obiecuje nam idealne wykończenie fryzury i wygładzenie oraz nadanie miękkości. Muszę przyznać, że olejek wypadł lepiej niż tusz do rzęs, ale za taką cenę (ok. 50zł za 50ml!) oczekiwałabym zdecydowanie lepszych rezultatów. W składzie znajdziemy na samym początku emolienty i silikony, z kolei oleje (które teoretycznie powinny być chociaż trochę wyżej) są na szarym końcu. Olejek faktycznie nieco wygładza włosy i zmiękcza, jednak będzie idealny jako dodatek do wykończenia fryzury, lub po prostu nałożenia go na sucho gdzieś w ciągu dnia. Nakładałam go przeważnie po deszczowym dniu, gdy miałam puch na głowie, lub po prostu moje włosy mimowolnie nieco się przesuszyły i nie wyglądały już tak dobrze jak wcześniej. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się nakładany na sucho lub po myciu na same końców w połączeniu z inną odżywką bez spłukiwania. 
   


Zamawianie perfum przez internet jest dość ryzykowne, szczególnie jeśli nie znamy kompletnie zapachu czy perfum danej firmy i nie wiemy czego możemy się spodziewać. W przypadku doboru tego zapachu zdałam się na Krysię i idealnie trafiła w mój gust :) Preferuję perfumy cięższe, jednocześnie nieco słodkie, ale nie przepadam za to za nutami intensywnie owocowymi, czy czysto kwiatowymi. Szklana buteleczka w kształcie ośmiokąta jest bardzo poręczna i przede wszystkim ładnie prezentuje się na półce ;) Niestety są to perfumy typowe do torebki, zapach na moich ubraniach nie przetrwał nawet 2 godzin na uczelni, więc jeśli lubicie odświeżać zapach co jakiś czas to zdecydowanie będzie to dla Was dobry wybór. Ja stawiam jednak na długotrwałe zapachy unoszące się, lub chociaż pozostające na ubraniach, przez większość dnia. Myślę, że za tą cenę (ok. 80zł) zdecydowanie można znaleźć produkty spełniające te wymogi.

A Wy, co myślicie po produktach Oriflame? Zamiacie stale, czy może sporadycznie korzystacie z ich produktów? A może sa one Wam całkiem obce?

05:27

Baby Blue Striped Pants

Baby Blue Striped Pants
Nieodłącznym elementem początku jesieni jest zdecydowanie spacer po wrzosowisku! Choć co roku przez brak czasu ciężko mi uchwycić najlepszy moment kiedy kwitną i można podziwiać je w pełnej okazałości, to i tak to miejsce ma swój urok nawet bez intensywnie fioletowych kul na całym polu.
Chcąc wpasować się w klimat, wybrałam stylizację w stylu indie. Luźną białą koszulę mgiełkę połączyłam z błękitnymi spodniami w drobne paseczki, które sprawiły, że stylizacja nabrała delikatności i lekkości, którą odebrały jej cięższe botki cut out.
Co myślicie o takim zestawieniu? A może wybralibyście jednak całość w ciemnych odcieniach z domieszką bieli? :)


Lana Del Rey indie outfit inspiration




biała koszula mgiełka z koronką


mała fioletowa liliowa torebka Reserved

koszula/shirt - no name
spodnie/trousers - House
torebka/bag - Reserved
buty/shoes - Deezee
kapelusz/hat - H&M
bransoletki/bracelets - Zaful
naszyniki/necklaces - House

14:15

Blogilly IV - 01.09.2018

Blogilly IV - 01.09.2018
O spotkaniach blogerskich pisałam Wam już nie raz. W czerwcu odwiedziłam Łódź i miałam okazję brać udział w jednym z największych festiwalów dla blogerów - See Bloggers. Takie eventy mają swój klimat, jednak jestem wielką zwolenniczką kameralnych spotkać "przy kawie i ciastku", w kilkuosobowym gronie, gdzie mogę bez problemu porozmawiać z każdym uczestnikiem i się zapoznać. Nie inaczej było na kolejnej, IV już edycji spotkań Blogilly, na której obowiązkowo musiałam się pojawić! Nie mogło zabraknąć też recenzji, dlatego zapraszam do lektury :) 

spotkanie Blogilly

IV spotkanie Blogilly pt. "Sztuka efektywności" organizowane przez Milenę z bloga ksiezycova.pl było idealną okazją do ponownego odwiedzenia Torunia. Tym razem spotkałyśmy się w kawiarni Hanza Cafe znajdującej się na samym początku toruńskiej starówki. Całe wydarzenie, prace grupowe i pogaduchy umilała nam pyszna kawa i herbata. Jedyne czego mi brakowało to kawałek słodkiego ciasta!

Katarzyna Berska, Krystyna Polek, Joanna Bogielczyk
Na IV spotkaniu gościłyśmy trzy prelegentki, kolejno od lewej - Katarzyna Berska, redaktor naczelna czasopisma dla blogerów "Blogostrefa", Krystyna Polek - wszechstronnie utalentowana i rozwijająca się w wielu płaszczyznach uczestniczka poprzednich edycji spotkań, a także Joanna Bogielczyk - doradca zawodowy i coach.
Kasia opowiedziała nam o swojej działalności i pracy przy tworzeniu jednego z nielicznych czasopism dla twórców internetowych. Razem z Krysią skupiły się na udzieleniu nam kilku istotnych porad jak podzielić obowiązki z przyjemnościami w taki sposób, aby zmieścić się w określonych ramach czasowych i zaplanować wszystko z głową. Asia z kolei podała nam plan na realizację celów, z czego punktem według mnie najważniejszym, było określenie czasu, w jakim zrealizujemy swój zamierzony cel, gdyż zdecydowanie presja czasu mobilizuje mnie i zapewne Was również! ;)



Sponsorami naszego spotkania był już wspomniany magazyn dla blogerów Blogostrefa, dzięki uprzejmości Kasi otrzymałyśmy do recenzji po jednym egzemplarzu z poprzednich numerów. Po czasopisma kolorowe sięgam (niestety ;)) zdecydowanie częściej niż po książki. Trochę aby poprzeglądać na zabicie nudy, a trochę aby dowiedzieć się czegoś nowego. Blogostrefę miałam okazję przestudiować podczas drogi powrotnej z Torunia do Gdańska. Każdy magazyn jest dość obszerny, oprócz technologicznych nowinek w magazynie znajdziemy również masę porad zarówno dla początkujących blogerów jak i dla tych, którzy z blogowaniem połączyli swoją karierę zawodową. Cena jednego numeru to 25zł w wersji papierowej i 10zł w wersji elektronicznej (PDF). Fragmenty artykułów dostępne są również na stronie Blogostrefy. Mimo stosunkowo wysokiej ceny myślę, że wydać te parę złotych na magazyn, który przepełniony jest wartościowymi treściami a nie reklamami. Mam też nadzieję, że z czasem będzie się ukazywał on częściej!

Kolejnym sponsorem spotkania była doskonale znana marka Bell. Z marką tą miałam styczność już bardzo dawno, w zasadzie były to jedne z pierwszych kosmetyków kolorowych, które trafiły w moje ręce. Z czasem jednak rynek kosmetyczny się powiększał i chcąc spróbować nowości nie sięgałam już tak często po ich produkty. Ponownie zaczęłam przygodę z Bell po zakupie brokatowego sypkiego cienia do powiek, którym byłam po prostu oczarowana! Bardzo się cieszę, że dzięki spotkaniu Blogilly miałam okazję przetestować także inne produkty tejże firmy i znaleźć swoich nowych ulubieńców :) Każda z nas otrzymała elegancką torebeczkę, w które znalazły się: baza, korektor pod oczy, baza pod cienie, eyeliner, lakiery do paznokci oraz pomadki. Jak zapewne się domyślacie, najbardziej ucieszył mnie eyeliner, którego notorycznie używam ;) Moim faworytem stała się też baza, która doskonale nawilża skórę pozostawiając ją aksamitnie miękką i sprawia, że podkłady mineralne, które używam lepiej się aplikuje i dłużej pozostają na twarzy.

Małe upominki dostałyśmy również od uczestniczek spotkania - Krysi oraz Magdy z kartkazpasja.com. Krysia podarowała nam kilka produktów Oriflame, z którymi współpracuje, a Magda przygotowała dla Nas przepiękne, ręcznie robione, dedykowane zakładki do książek! Teraz tylko pozostaje mi poszerzyć swoją domową biblioteczkę i czytać... ;)

Już niebawem V spotkanie i kolejna recenzja! Być może będę miała okazję spotkać się tam z Wami!  :) A jeśli nie, zachęcam do śledzenia zapisów na fanpage'u Blogilly wzięcia udziału w kolejnych edycjach spotkań i szerzenia swojej wiedzy w doskonałym towarzystwie!

recenzja kosmertyków Bell

czasopismo dla blogerów Blogostrefa - recenzja





Copyright © 2016 SPIKED SOUL , Blogger